sobota, 5 stycznia 2013

...and go.

Niepewność? Nie wiem. Zastanawiam się czy jutro nadal będę w swoim 'obecnym' życiu. Boję się obudzić, bo wiem że to wszystko zniknie. A może... może dla mnie już dawno tego nie ma. Nie wiem, nic nie wiem. Ta droga nie ma celu, więc jaki sens jest nią wciąż podążać? Im bardziej ją pokocham, tym łatwiej będzie jej mnie zniszczyć. Nie chce w to wierzyć. To niemożliwe!               a jednak... niczego nie można być pewnym. Czasem poznajemy świat tylko po to byśmy poczuli jego piękno, a on zostawia nas w najmniej odpowiednim momencie. Samych. Wszystko jest uzależnione. Razem ze mną. Kolejny raz tego nie przeżyję. Radość od smutku oddziela cienka granica. Jak długo można tak żyć? Chciałabym móc kiedyś zasnąć z tą pewnością że jestem komuś potrzebna, choć przez chwilę... To niesamowite jak wiele można ukryć tylko się uśmiechając. Nie otwieraj serca dla nikogo. Nie warto. Nic do Ciebie nie wróci.



 "Nie zamierzam się w to mieszać, bo wtedy zaczyna człowiekowi zależeć, a im mu bardziej zależy tym więcej się traci. Więc może lepiej jest ... dać sobie spokój"
An.

sobota, 29 grudnia 2012

z zamkniętymi oczami idąc w nieznane...

każdy ma jakieś marzenia. nawet jeśli są tak bardzo nieosiągalne i ukryte głęboko w sercu.
czasem chowamy je tam nawet przed samym sobą. boimy się własnych pragnień.
najgorszy jest lęk przed czymś czego nie można nazwać.. tak łatwo się przyzwyczajamy.
w jednej chwili zmienia się wszystko. a my... my zmieniamy się razem z tą chwilą.
 niepewność. zabiera mi wszystko. chciałabym. chciałabym, aby to było prawdziwe i jednocześnie boję się tego... 
Szczęście? podobno jest cudowne.


 Małą refleksja odnośnie końca roku?
chyba nie potrafię.

piątek, 21 grudnia 2012

listlessness.



Teraz chyba powinnam słuchać smutnych piosenek, leżeć w łóżku, tonami jeść tuczące czekoladki, w rozmazanym makijażu oglądać zdjęcia i zastanawiać się dlaczego tak jest ... Tak to chyba powinno być. Ale nie jest. Żyję dalej. Wciąż nie czuję nic. Chyba nie da się złamać czegoś co już dawno przestało istnieć.

i każde napisane tutaj słowo przepełnione jest tysiącem uczuć.

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

just one Wish.

Jest już prawie druga, a ja nie mogę zasnąć. Siedzę i myślę. Czasem chciałabym nie czuć zupełnie nic. Potrafię udawać, że to mnie nie rusza, niczym się nie przejmuję, uśmiecham się i żyje chwilą...czasem nawet sama siebie do tego próbuję przekonać, ale przychodzi taki czas kiedy siadam pusto zapatrzona w ciemność i podczas gdy jedna po drugiej łza spływa po policzku, myślę, marzę, przypominam sobie wszystko... Chcę to zatrzymać. Dlaczego w jednej chwili czujemy się wyjątkowi, a później nie jesteśmy warci nawet jednego spojrzenia? W jednej chwili trzymasz wszystko w swoich dłoniach, a później już tylko patrzysz jak odchodzi i nie możesz zrobić nic? Ja się chyba po prostu do tego nie nadaję. Umieram. stay.


środa, 15 sierpnia 2012

I am me. Understand. I'm not everyone, baby.

 Przeeeepraszam, że tyle nie pisałam!
Staram się czas wakacji wykorzystać jak najlepiej i dlatego nie miałam czasu na bloga. Poza tym, jakoś ostatnio nie mam weny. Chyba za dobrze się bawię, aby rozdrabniać wszystko na części pierwsze :) No bo kiedy, jak nie teraz? oby tak dalej ♥  klik


z pamiętnika imprezowiczki:

'Wiecie na czym polega mój problem? Ja chcę czegoś takiego jak w bajkach, a takiego czegoś nie ma. Na świecie są sami frajerzy. Tak, właśnie patrzę jak mój najebany wymarzony rycerz przytula swoją najebaną kolejną 'księżniczkę'. Ale wiecie, jednego nie żałuje. Nigdy nie będę taka jak one. Może właśnie tu tkwi mój błąd. (...) Musisz mieć twardą dupę, jak masz miękkie serce. ' 2.32





  
Udanych wakacji, buziaki ;* An.

piątek, 8 czerwca 2012

so don't tell anyone, it will be your secret.

Najpierw kogos nie znasz, spotykasz go przypadkiem, spoglądasz w oczy, zaczynasz zauważać, myslisz, szukasz wśród ludzi, potem odnajdujesz w tłumie, wypatrujesz przez okno, marzysz, próbujesz się uśmiechnąć, czekasz ... wszystko po to zeby znów zadać sobie ten sam ból, poczuc jak znikasz, gdy twoje marzenia cicho odchodzą, a serce... może dawno go juz tam nie ma? Co raz częściej przyłapujesz się na tym, że o tym myślisz. Po co to wszystko? Codziennie na nowo robisz sobie nadzieje, może własnie w tym tkwi problem? Tu nie ma nadziei. Tu nie ma nic oprócz niespełnionych marzeń. A ty mimo wszystko z każdą chwilą co raz bardziej przywiązujesz się do wyidealizowanej przez siebie osoby, za wszelką cenę chcesz być w jej pobliżu. Patrzysz na nią i choć jej obojętność zabiera ci wszystko, to chciałabyś być choć przez chwilę w jej życiu. Choćby motylem... Pozwalasz by to wszystko niszczyło cię od środka. Ale kiedyś zniknie, mimo że teraz nie potrafisz sobie tego nawet wyobrazić.
Może ja sie po prostu do tego wszystkiego nie nadaję, mam dość tego co wciąż powtarza się w moim życiu. I choc za każdym razem obiecuję sobie że już nigdy nie będę czekac na coś co jest aż tak nierealne, to wciąż przegrywam. Zawsze jest tak samo. Nie potrafię! Dlaczego tak jest? Dlaczego wszystko musi być uzależnione od jednej osoby, od jednego spojrzenia, jednego uśmiechu? Dlaczego jedna osoba jest nam obojętna, a druga sprawia, że brakuje nam oddechu? Przy jednej czujesz się zwyczajnie, a przy drugiej unosisz sie nad ziemią? ...  Chciałabym, chciałabym.



buziaki! ;*